Jest takie miejsce w okolicy mojej miejscowości, do którego jeżdżę wyjątkowo często. To rozległy teren. Plaski, z niewielką ilością lasów. Przede wszystkim są to łąki. Na tym terenie są miejsca, w których rozglądając się naokoło nie można dostrzec niczego wykonanego ręka człowieka. Czysta natura w najlepszym wydaniu. Jadąc tam rowerem po drodze mijam wiele zwierząt. Często mijają mnie tuz obok. Dziki, sarny, orzeł nad głową.
Pamiętam dwie szczególne sytuacje związane z takimi zwierzętami. Pierwsza to historia o sarence. Malutkiej, z jakiegoś powodu porzuconej przez matkę. Zamieszkała w rowie obok kanału. W szczerym polu. Widywałem ja, co parę dni. Nie pomagałem ani nie przeszkadzałem. Po prostu obserwowałem. Miło było widzieć jak rośnie aż w końcu dorasta i znika w lesie. Druga sytuacja to taniec orłów na wietrze. Stałem chyba z godzinę obserwując jak potrafią się bawić, gonić, uczyć technik lotu. Świat zwierząt jest jednak niezwykły. Jego obserwacja wzbogaca i uczy.
Dlatego jak najczęściej staram się jeździć w takie miejsca. Wracam spokojniejszy i zmotywowany do pracy zawodowej.