Ostatnio zastanawiałem się czy praca na targowisku się opłaca? Nie da się ukryć, wiele osób się z tego utrzymuje i zarabia całkiem niezłe pieniądze. Ale trzeba powiedzieć otwarcie.. To jeden z najgorszych punktów na handel. Wymaga rozkładania i składania towaru praktycznie codziennie. Pracując, jesteśmy zależni od pogody. Gdy pada, możemy zapomnieć o utargu. Gdy jest zimno, również. Ja musze przyznać, spróbowałem tego biznesu przez parę dni. Rozkładanie i składanie tego towaru było szaleństwem. Dodatkowo dochodził u mnie montaż stojaków.
Dojazd na targowisko, wypakowywanie towaru z samochodu. Istny horror. Przez pierwsze dni mojego handlowania padało, potem było zimno. Oczywiście niewiele zarobiłem. Dlatego postanowiłem sobie, że mogę się zajmować wszystkim, ale nie tym. (więcej…)
Zawsze zastanawiałem, jakie miejsce na sklep jest najlepsze. Odpowiedz jest bardzo trudna. Wszystko zależy od wielu czynników. Jedna branża będzie idealna do centrum handlowego, druga na boczna uliczkę starówki. Jeszcze inna najlepiej sprawdzi się na wsi. Dlatego chyba na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Powiem szczerze, że wiem to z własnego doświadczenia. Prowadziłem dwa sklepy. Odzieżowy i przemysłowy. Jeden był ulokowany przy rynku, drugi przy bocznej uliczce. Żadne z tych miejsc nie było idealne.
Oba sklepy po jakimś czasie musiałem zamknąć. Teraz nie myślę o handlu. Wyleczyłem się z tej dziedziny życia. Oczywiście planuję firmę, ale z pewnością w kategorii usług. To jest bardziej opłacalne niż jakikolwiek handel. A jeśli będą to usługi z dojazdem do klienta to i siedziba firmy nie będzie istotna. Ulokuje ja choćby w domu. (więcej…)
Czy zawsze byliście zadowoleni z każdego zakupionego przez was towaru?! Z pewnością nie. Ja również nie byłem. Co to za problem? Jest w końcu reklamacja. Przynajmniej tak myślałem. Wziąłem zepsuty sprzęt pod pachę i niosę do sklepu. Na dzień dobry miła pani próbowała mnie zbyć twierdząc, że nie mam kartonika. Ja na to, że znam swoje prawa i nie reklamuje kartonu, tylko sprzęt. To uderzyła z drugiej strony wskazując na brak pieczątki w karcie gwarancyjnej. Świetnie, odpowiedziałem. To wina sklepu. Pani wbije pieczątkę, a na przyszłość proszę pamiętać, że paragon jest dowodem zakupu. Wydanie złej karty gwarancyjnej nie jest dla mnie problemem.
Sprawa obiła się o panią kierownik. Zbywała mnie jak mogła, ale ja się nie dałem. Oddałem sprzęt, ale już nie do reklamacji, ale do wymiany. Wystraszeni zgodzili się na to. Ja również. I tak stałem się właścicielem starego, ale można powiedzieć nowego sprzętu. Warto walczyć o swoje prawa prawda? A najciekawsze jest to, co się stało ze starym sprzętem. Nie był oddany do naprawy. Trafił z powrotem na półkę. Ciekawe, prawda?